logo

O Admirale

O Admirale, admirale
Woda wysoka, nurt szalony
O admirale, admirale
Łączyłeś sobą obie strony


Kaszkiet nad głową, a rzeka gadała
Historie, które tylko znał
Jednym wiosłem mierzył pogodę
A potem wyznaczał czas


Gdzie inni mosty budowali z marzeń
On miał dwa brzegi i swój trud
I tak dzień zszywał z wieczorem cicho
By rano rozpocząć go znów


Jak cień na wodzie
Od brzegu do brzegu
I cisza w oczach
I czas

Wisłok od zawsze przecinał miasto na pół. Dwa brzegi, dwa światy – i przez dziesiątki lat jeden człowiek, który co rano wsiadał na swoją krypę i łączył je w jedno. Stanisław Nitka urodził się nad rzeką, przy rzece żył i przy rzece został na zawsze.

Rodzina Nitków od XIX wieku zajmowała się przewożeniem ludzi przez Wisłok za pomocą krypy – płaskodennej łodzi. Stanisław przejął tę tradycję w młodym wieku i nie rozstał się z nią przez pół wieku. Od lat trzydziestych XX wieku aż do połowy lat osiemdziesiątych pełnił tę funkcję, stając się nieodłącznym elementem krajobrazu miasta. Bez względu na pogodę, mróz czy ulewę – krypa odpychała od brzegu, a pasażerowie docierali na drugą stronę.

Nie było w tym nic spektakularnego. Była za to codzienna, cicha służba miastu, jakiej dziś już nikt nie pełni.

Jego obecność była stałym elementem rzeszowskiego Podwisłocza w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Rzeszów rósł, budował mosty i kładki, pędził przed siebie – a Nitka dalej siedział na swojej krypie i przewoził tych, którzy chcieli przeprawić się tak jak dawniej. Może z przyzwyczajenia. Może dlatego, że lubili patrzeć na rzekę z bliska, a nie z góry.

Legendy Rzeszowskie

Koncert premierowy 19.06.2026